Na koniec Ramadanu, to wszyscy czekają z utęsknieniem. No, przynajmniej obcokrajowcy. Właściwie, to ten cały Ramadan… No, może innym razem. Natomiast kiedy się kończy, to zawsze wpadają wolne dni, w tym roku cztery, właściwie pięć, bo jeszcze piątek się tak ustawił, że się dodał, a został wchłonięty, albo oddzielony, jak to zwykle bywa. Co prawda,Czytaj dalej „Wpis czternasty – o przystankach niewidkach w Dammamie”