Wpis osiemnasty, o tym, że jak zmiany to częściej na gorsze, czyli nowym lotnisku w Abu Zabi

W Abu Zabi otwarto nowy dworzec lotniczy. „nowy terminal” jak szumnie głosi pokładowa gazetka oraz igłoszenia również na pokładach samolotów linii Etihad. Ulubionych;  oczywiście z własnego punktu widzenia. Dworzec piękniutki, czyściutki, lśniący nowością, błyszczący i oczarowujący od perwszego wrażenia. Warto dodać, żę w Abu Zabi można spotkać pasażeró przedsiebiorstwa Wizz Air z Katowic, czy tam Krakowa.

Pierwsze wrenie po przyjeździe

Poprzedni dworzec był schludny, dobrze rozłożony i z mnogścią ustępów, chociaż zaczynał być ciasny i znalezienie miejsca siedzącego zaczynało przedstawiać niewielkie wyzwanie, choć nie było niemożliwe. Jednakowoż dawało się odczuć, że wymaga, może nie wymiany, ale rozbudowy napewno.

Sala odpraw.

No i drogi był, to rzeczywiście, że koszt zakupu czekokolwiek tam stanowił wielokrotność sklepowej ceny, incaczej, czy w Dubaju, czy też Rijadzie.

No więc nowy dworzec Terminal „A” otwarty na dwudziestolecie linii Etihad, może nie z pompą, ale na pewno z dumą. I rzeczywiście. Po przybyciu podróżnych witają marmury, fikuśne kształty i wysokiej jakości wykończenia. Choć nie da się ukryć, że natchienie czerpano z katarskiego dworca, wystrzeżono się wielu błędów. Przede wszystkim ponurych barw, które są tam wszschobecne. W Abu Zabi przeważa biel na ścianach i suficie, jasne odcienie szarości na podłodze i biel, złoto lub drewno na ścianach. Wiele jest też powierzchni przeszklonych.

Niestety, podróżni dowiezieni z samolotu na przesiadkę autobusem (bo pomimo wielkości i nowości dworca, są też już niestety i tacy) nie uświadczą tablicy odlotów po wyjściu z autobusu, a jedynie po prześwietleniu toreb, w głównej przesiadkowej części dworca.

Ponieważ współcześnie dworce lotnicze zarabiają niekoniecznie na obsłudze podróżnych, a bardziej na wynajmie powierzchni handlowych, w których wciska się podróżnym niepotrzebne rzeczy w niebotycznych cenach, nowy dworzec zaopatrzono w uwydanione stoiska drogich marek wraz z krzykliwymi wystawami. W przeciwieństwie do Kataru, nie stają się one przeszkodą dla podróżnych w dotarciu do peronu odjazdowego.

Ładnie i drogo można zrobić zakupy.

Dojsćia do peronów są czytelne i bardzo dobrze oznaczone, a przy każdym stoi ekran, dodatkowo powiadmiający o numerze peronu i najbliższych odlotach.

łatwo jest się odnaleźć

I dzięki temu możnaby odnieść wrażenie że jest to dworzec jak z bajki i miodem i mlekiem płynący, gdyby nie powielono w nim kilku bardzo nieudanych rozwiązań ze wspomnianego już dworca w Ad-Dausze.

Po pierwsze- ku zaskoczeniu wielu podróżnych rozpoczęto zabieranie płynów z toreb podróżnych. Coś takiego nigdy nie miało miejsca na poprzednim dworcu, napoje można przewozić bez kłopotów także w Dubaju, Rijadzie, Dżudżdie, Manamie i innych bliskowskochich portach (z wyjątkiem Dauhy – oczywiście). Ta duża niedogodność jest (jak na razie) równoważona nieco przez lekceważące podejśćie urzędników prześwietlających bagaż, którzy zamiast grzebać w podejrzanym bagażu posmyrają torbę jakimś urządzeniem i przepuszczą. W ten sposób, jak na razie, można przemycić przynajmniej niewielkie buteleczki z wodą, czy tam pepsi colą.

A właśnie – bo i pepsi coli się na tym dworcu nie uświadczy, bo wszystkiej się wyzbyto na rzecz tego czerwonego świństwa. Nawet w poczeklani pierwszej i business klasy podróży tylko ta koka kola wstrętna jest. No i woda i inne napoje oczywiście też Nawet gazowana woda, ale o tym będzie dalej.

Po drugie – podobnie jak w Dausze (i w jakimś stopniu w Dubaju) na wzór brytyjski wprowadzono klatki do czekania na peronach. Czyli, że przed odlotem otwiera się taką klatkę z miejscami siedzącymi przeznaczonymi dla podróżnych z danego lotu, w której mają oczekiwać na przygotowanie samolotu. Można tam wejść, ale wyjść już nie I w porównaniu do takiego na przykład Kataru, zadbano oto, żęby w tej oddzielonej przestrzeni znalazł się ustęp, to jednak jest on tylko jednoosobowy.

w „klatce” ustęp dla jednego, na zewnątrz – dla tylu, ile się zmieści

Po trzecie zwykłę ustępy są krokiem wstecz w porównaniu do starego dworca. Podobnie jak w Dausze jest ich zbyt mało i tworzą się kolejki. Żal, ponieważ na poprzednim dworcu, oprócz małych ustępów miejscowych istniały wielkie „kombinaty” ustępowe z wielką ilością kabin, na które nikt nie musiał czekać (o ile oczekiwanie w damskim ustępie jest czymś przyjętym, także przez zwyczaje występujące u niewiast, o tyle w męskim jest to naprawdę uwłaczające). W związku z tym brak pojemników na ręczniki i konieczność pozostawienia ich w foliowych torebkach a także niedziałające dozowniki do mydła zastąpione na siłę dołożonymi dozownikami po bokach – to jednynie drobna niedogodność estetyczna.

miało być pięknie i ekologicznie, a wyszło jak zwykle

Poczekalnia biznes i pierwszej klasy, choć nie otwarta w całości robi przyjemne pierwsze wrażenie. Są lodówki z napojami, oczywiście wystawione na szwedzkim stole różne potrawy, dla tych, którym mało posiłków w samolocie. Poczekalnia zajmuje trzy piętra, więc miejsca wystarczy dla wszystkich, również w ustępach, które choć są niewielkie, jest ich kilka na różnych poziomach. I nie warto iść do pierwszego, tylko wjechać lub wejść po schodach na kolejne piętro. No i można nabrać się wody, za tę, którą nam zabrali przy prześwietlaniu toreb.

Jednak, nie wszystkie perony wyposażono w oddzielne wejścia bezpośrednio z poczekalni. A w Dubaju dało się jednak tak zrobić.

do poczekalni wstęp mają posiadacze biletów i kart Etihad Guest Silver, Gold i Platinum

Koniec końców, to bardzo przyjemny dworzec i nięwątpliwie stanowi poprawę w porównaniu do tego w Ad-Dausze, a do tego zapewnia więcej przestrzeni i wygody w porównaniu do poprzedniego w Abu Zabi, jednakowoż jest wielkim krokiem do tyłu pod względem dostępności i użyteczności dla podróżnych.

Dodaj komentarz