Jakiś czas temu można było przeczytać, że otwarte w 2016 roku katarskie lotnisko Hamad zostało oznne za najlepsze na świecie, a tamtejsze linie lotnicze Katarija (znane pod zanglicyzowanym mianem „Qatar Airways”) za najlepsze (teraz już drugie najlepsze) na świecie.
Chciałoby się zapytać kto przydziela te miejsca, ale to wiadomo, bo to „skytrax” (źródło: https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci//skytrax-qatar-airways-stracilo-miano-najlepszej-linii-na-swiecie–17949.html oraz https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci//katarskie-lotnisko-hamad-po-raz-kolejny-najlepsze-wedlug-skytrax-14764.html), ale ciekawym pozostają zasady oceniania. (Chociaż o tym skajtraksie to dawno mówi się, że nadstawiają kieszeń, więc może to po prostu chodzi o to, kto więcej da pod stołem. Tym bardziej, że to też żadna tajemnica, że władze Kataru hojnie sypią petrodolarami pod stołem.)

Patrząc obiektywnie, mimo całego blichtru i pociągu wetnątrzlotniskowego łączącego stanowiska odjazdowe (no, trzeba przyznać, fajnie to wygląda), jest to bez wątpienia jedno z najgorszych lotnisk na bliskim wschodzie. Przyczyn jest wiele, a cztery z nich są następujące:
- Zabierają wodę, nieroby.
Istotna uwaga dla skąpców takich jak autor opracowania. Na większości lotnisk na bliskim wschodzie można wziąć na lotnisko wodę (albo Pepsi-colę) z zewnątrz, bądź przywiezioną ze sobą. Obojętnie, czy to Rijad, Dubaj, Abu Zabi, Bahrain, czy Dammam. Nikt nam jej nie zabierze przy prześwietlaniu bagażu podręcznego. Nie ma też ograniczenia pojemnościowego lub ilościowego. Warto dodać, że na lotnisku w Rijadzie (w Seulu też) napoje sprzedają w cenie sklepowej, w Dubaju, czy Dammamie jedynie nieznacznie droższej niż w mieście.
Zasada ta nie stosuje się jednak do lotniszka w Ad-Dausze. Tam, podczas tak zwanej „kontroli bezpieczeństwa” która odbywa się od lat w sali, która wygląda jakby była zestawiona na prędce z dostępnych pod ręką zastawek i niechlujnie rozrzuconych dywanów, każdy płyn (woda, szampon, perfum itd.) jest usuwany i wyrzucany przez obsługę lotniska. Dochodzi przez to do nieustannych awantur. Woda zaś dostępna jest w lokalach gastronomicznych w astronomicznych cenach.
Jest to niedogodne, szczególnie jeśli czas oczekiwania na przesiadkę jest długi, co nie jest rzadkością. Na szczęście można ten system jeszcze oszukać oczekując na swój lot przed kontrolą bezpieczeństwa. Oczywiśćie nie w tej zatłoczonej brudnej sali. Po lewej stronie znajduje się jednak korytarz łączący z przejściem dla przyjeżdżających. Jest tam wiele siedzeń, są też mało uczęszczane ustępy. Można tam czekać pijąc własne napoje (które przywieźliśmy ze sobą). Trzeba jedynie nie zważać na ochronę lotniska, która będzie defilować chcąc wzbudzić niepokój. Na ok. godzinę, półtorej przed odjazdem można sobie po pańsku przejść prześwietlenie i udać się na peron, gdzie podstawiony będzie samolot. Bądź autobus, ale o tym dalej.

- Przepełnione ustępy.
Kiedyś jeszcze, za młodych lat, w wielu sopockich klubach zaobserwować można było długie kolejki do ustępów. Damskich. Wiadomo, białkom skorzystać z ustępu jest ciężej, ponadto załatwiają tam więcej spraw. Oprócz zasadniczej. Jakieś podmalówki, czy co tam. Jednakowoż w męskich przepustowość zawsze była zachowana i o zatorach nie mogło być mowy. Podobnie jest zwykle na lotniskach, może czasem się zdarzyć zator, ale mnogość przybytków pozwala na ulżenie sobie w następnym. Nawet w Warszawie, chociaż tam, wymaga to zwykle dłuższej wycieczki, niemniej da się.
Ale nie w Ad-Dausze. Tam zawsze są kolejki w ustępach męskich, przede wszystkim do kabin. Jest to jedyne chyba, lotnisko na świecie z tych „ogromnych”, gdzie występuje takie zagadnienie. Oznacza to, niewątpliwie, że to nowe, przecież, lotnisko (nie ma nawet dziesięciu lat), zostało źle zaprojektowane. Postawiono na tani blichtr, a nie na użyteczność.
A i jeszcze na wzór brytyjskich lotnisk, przed wypuszczeniem do samolotu zbierają pasażerów przed wejściem nie wiadomo po co i trzymają ich w szklanych klatkach jakiś czas, bez możliwości wyjścia do ustępu. W Dubaju też, co prawda, mają takie klatki. Jednak są w nich ustępy.
- Ponury wystrój.
Jak wiadomo barwy Katarii są szaro-brunatno-białe. Ten brunatny, to pewno pochodzi od flagi Kataru, a szary to niewiadomo. Nieistotne. Istotne jest natomiast, że ktoś wymyślił, że będzie nieziemsko, jeśli wykończenie lotniska będzie właśnie w tych barwach. Mamy więc zatem brunatne dywany i siedzenia oraz obite szarymi stalowymi okładzinami ściany. Dodatkowo okna oganiczające promienie słoneczne.
W nocy to jeszcze jest w porządku dzięki oświetleniu, poza tym ciało człowiecze też jakoś jest przyzwyczajone do ciemności nocą. Natomiast w dzień połączenie tych barw tworzy tak niesamowicie ponury nastój, że wyczekiwanie na tym lotnisku staje się udręką. Wszędzie jest po prostu szaro-buro i ponuro.

- Autobusy
Poprzednie lotnisko w Ad-Dausze było małe, maluteńkie. Opierało się więc na układzie linii autobusowych dowożących pasażerów z samolotu do budynku lotniska i nazad. Straszne to było. Przy czym po otwarciu nowego lotniska jest niewiele lepiej. Źle policzyli zapotrzebowanie, czy jak? Ten ogromny gmach, gdzie powstał pociąg, żeby łączyć poszczególne jego części nie jest wyposażony w wystarczającą ilość peronów i rękawów. (To zresztą widać, po przejeżdżając koło niego widać długie ściany bez żadnyc wyjść). W związku z czym większość pasażerów skazanych jest na bardzo długie (bo lotnisko jest węzłem obsługującym niezliczoną ilość połączeń z całego świata) przejazdy. Jakby te wszyskie wydane pieniądze nie odniosły żadnego skutku.
Naprawdę, jest to jedno z najgorszych lotnisk na świecie. Niewątpliwie nie warte polecenia jak i cała ta nadmuchana linia lotnicza. Jest dużo lepszych na bliskich wschodzie, Dubai, nawet mimo tego, że nierzadko trzeba tam czekać na stojąco, bo wszystkie krzesła są zajęte, albo Abu Zabi – malutkie lotnisko, drogie też. Ale za to jest mnogość ustępów, jest czysto i jest (jeszcze) gdzie się przytulić i przeczekać na siedząco na samolot. Ale może na tamtych lotniskach nie dają tyle w łapę i dlatego wygrywa Ad-Dauha…